W prawym rogu tuz pod oknem stał wysiedzony i trochę zniszczony beżowy fotel, na którym leżał miś z napisem "I <3 U" który dostałam od Dastina. ( Tag BARDZO ORYGINALNIE) Pod tą samą ścianą na której wisiał Elvis stała małą komoda na której widniało kilka bukietów zwiędniętych kwiatów. Myślałam teraz o moich zwierzakach. Czy Sunbites już wstał czy może smacznie chrapie z pyszczkiem w swoim jedzeniu. ( Takiego go zastałam kiedy widziałam go ostatnio) Czy może Romeo i Julia zjadły już całą karmę czy może chasają po moim mruczku. A, a może Lucky właśnie pije wodę z klozetu i śpi na kanapie? (czego oczywiście mu nie wolno ) Poczułam kolejną fale bólu, tym razem mocniejszą niż poprzednie. Opadłam z cichym grzmotnięciem na miękki materac i zacisnęłam szczęki. Usłyszałam że ktoś szybko podąża w stronę mojego pokoju. Nagle drzwi się otworzyły a w progu stanął.....
Doktor Ryszard Lizakowski, z kubkiem kawy w ręku.
- Widziałem że coś się dzieje więc szybko przybiegłem!- powiedział bohatersko Dr. Rysiu.
- A z kąt pan o tym wiedział?- spytałam podejrzliwie, wlepiając wzrok w jego OLBRZYMIĄ monobrew i zdusiłam śmiech
- Kamery.- odpowiedział.- Może kawy?- spytał doktor podsuwając mi kubek.
- Nie, dziękuję.- spojrzałam w coś, co pływało w odmętach ciemnego napitku, a dokładnie w papierosa.
- Nie to nie.- mruknął pod wąsem i usiadł na fotelu plamiąc przy tym mojego misia. Usłyszałam odgłos pęknięcia.
- Oh, zupełnie zapomniałem...- powiedział wyciągając z tyłu swojego ubrania zgniecione pudełko.- Może kotleta? Jeszcze ciepły. Na pewno nie wystygł.- spojrzałam zniesmaczona na zdemolowany kawałek mięsa i krzyknęłam bez kontroli. To była kolejna fala ostrego bólu. Lekarz krzyknął tak głośno że omało uszy mi nie odpadły.
- SIOSTRO!!! SZYBKO NA SALĘ!!! Z pacjentką Amy jest coś nie tak!!!- nie wiedziałam po co on tak wrzeszczał ale to był mój najmniejszy problem. Nagle do sali wparowało kilka pielęgniarek które złapały za moje łóżko i wybiegły razem ze mną na korytarz. Ujrzałam jeszcze jak przez drzwi wejściowe wchodzi Dustin, otwiera szeroko oczy i biegnie w moją stronę. Poczułam jego ciepły dotyk na moim nadgarstku.
- Dustin? Co mi się dzieje Gdzie mnie wiozą? Nie zostawiaj mnie!- krzyknęłam, ale drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Moje łóżko postawili przy rogu sali. Jasne światło oślepiło mnie... nastała cisza... ciemność pochłonęła wszystko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz