środa, 27 sierpnia 2014

Amy: Nić niepamięci

Po niecałych dwudziestu minutach wrócił doktor już bez Gerarda.
- To nie możliwe. Testy wykazały że jest pani na prawdę Amy Santori. Jak to możliwe. Musimy panią zbadać, w końcu przeżyła pani śmierć kliniczną, a to można równać z cudem! Już poinformowałem pani bliskich, niestety pani rodzice nie mogą przyjechać, ale za to spotka się pani ze swoim bratem i przyjaciółmi!- Facet był bardzo przejęty.
- Ale ja nic nie pamiętam...
- Tak, to bardzo prawdopodobne że doznała pani amnezji.- spuściłam wzrok. Po pięciu minutach byliśmy już na salce w której zaczął mnie badać. Ale w sumie po co będę wam o tym opowiadać, więc zacznijmy od momentu kiedy powiedział mi czy jestem zdrowa co mi dolega itp.
- Moje badania wykazują, że jest pani całkowicie zdrowa pomijając fakt że doznała pani czasowej amnezji.- spojrzałam na niego lekko zdenerwowana.- Ale niech się pani nie martwi, pamięć z czasem powinna wrócić. Aha, tutaj są pani rzeczy.- wskazał na krzesło na którym leżała moja skórzana torba w odcieniu czerni, biała bluzka sięgająca do pępka z wydrukowaną srebrną Wieżą Eiffla i napisem "True Love", czarna spódniczka do kolan i czarne baletki na lekkim obcasie. Zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę toalety żeby się przebrać, bo na sobie cały czas miałam szpitalną tunikę. Kiedy już się przebrałam, spięłam włosy w wysokiego koka i założyłam srebrną bransoletkę z kilkoma zawieszkami którą znalazłam w torbie. Dopiero co wyszłam z budynku, a już w moją stronę pędziła jakaś dziewczyna. Jej ciemne brązowe włosy powiewały na wietrze, miała na sobie czarną sukienkę z przypiętą białą kokardą na sercu, na nogach za to widniały białe baleriny. Zatrzymałam się i znieruchomiałam, nie wiedziałam co mam robić jakaś wariatka biegnie w moją stronę i zaraz mnie stratuje! I stało się, nieznajoma uwięziła mnie w BARDZO powtarzam bardzo mocnym uścisku.
- Amy, och Amy. Ja... ja myślałam że ty,- z jej oczu polał się strumień łez. Nie wiem czemu ale czułam że jej ufam.
- Nie kończ....- otarłam jej łzy.- Przepraszam, ale nie znam cię.- odsunęłam się i popatrzyłam bezradnie w oczy brunetki.
- Co? Jak to? Przecież razem mieszkamy  razem, Amy nie żartuj sobie.- nie uwierzyła mi, cofnęła się o parę kroków i zatrzepała rzęsami.
- Przykro mi ale ja nie pamiętam. Lekarz mówił mi że mam częściową amnezje, więc może po prostu zapomniałam jak się poznałyśmy.- Jej usta lekko zadrżały.
- Ale nie martw się, możemy zacząć od początku.- dodałam szybko- Jestem Amy, a ty?


Dokończy zapomniana brunetka