niedziela, 21 września 2014

Rozalia: Niespodzianka

-Przestań! Stop!- krzyczałam przez śmiech ,ale to nic nie zdziałało. Louis kontynuował łaskotanie przy tym sam się śmiejąc. Po długim czasie męczarnie w końcu ustały.
-Lepiej? - zapytał z tak samo chytrym uśmieszkiem jaki dostrzegłam na jego twarzy wcześniej.
-Wiesz co? Ty to jednak jesteś głupi - powiedziawszy to wtuliłam się w niego tak ,że usłyszałam głos jego serca.
W odpowiedzi Louis dodał tylko ''Wiem''. Po chwili zza jego pleców ujrzałam dwie sylwetki ludzi prowadzących konie. Chciałam już się spytac, czy przyjechali opiekunowie na następny turnus ,ale w momencie w którym miałam otworzyc usta i wydobyc z siebie dźwięk ujrzałam Amy ,która trzymała na uwięzi wręcz złotą klacz ,oraz kogoś zupełnie nowego. ,,Wiesz kto to jest?,, szepnęłam do Louisa. On odwrócił głowę i powiedział ,,Amy , nie pamiętasz?,, Odparł choc doskonale wiedział ,że chodzi mi o blondyna. Nie zdążyłam nic dodac , ponieważ obydwoje doszli do nas.
-Cześć Rozalia, to jest mój brat o którym ci już wcześniej wspominałam- twarz Amy rozpromieniała. Widać było ,że jego wizyta bardzo ją uszczęśliwiła.
-Miło mi -przywitałam się uściskając jego dłoń. Lou również się przywitał. - to jego konie?- zapytałam po chwili. Bywam bardzo ciekawska.
- Tylko jeden, drugi jest mój -na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-jak to?
-Podarował mi ją, nawet nie wiesz jak się cieszę!-odparła uradowana
-nie wiedziałam ,że umiesz jeździc - wstałam z hamaku
-Ja ją będę uczyc-  Hugo objął przyjacielsko Amy .
Następnie jeszcze chwilę rozmawialiśmy ,ale zaczęło robic się ciemno ,wiec razem z rudowłosą i jej bratem poszłam odprowadzic konie do stajni. Muszę przyznac , że sam fakt dostania konia z dnia na dzień jest pewnie dla niej bardo radosny ,ale dla mnie trochę dziwny. Pewnie jak na razie poza stajnią na terenie kempingu nie mają zarezerwowanej stajni ,a dochodzi do tego jeszcze chmara czasu , a poza wakacjami nie ma się go zbyt wiele. Mam nadzieję ,że ona sobie z tym poradzi. Szkoda by było oddac tak wspaniałą klacz.
                              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz