-Jak To? Nie pamiętasz? No cóż , z czasem sobie przypomnisz ,więc nic nie będziemy zaczyna od nowa - powiedziałam i zaciągnęłam ja do auta w którym czekał na nas Louis. Byłam przepełniona szczęściem, wszystkie najgorsze sny nagle rozpłynęły się w powietrzu niczym śpiew ptaków.
-To gdzie jedziemy?- zapytał Lou uśmiechając się
-Na kemping - odparłam uradowana i cmoknęłam go w policzek.
-Przepraszam ,ale ja was kompletnie nie znam , nie mogę z wami pojechac- usłyszałam z tylnego siedzenia. Amy była najwyraźniej przejęta.
-Kochana moja , możesz , nie bój się. Jesteśmy przyjaciółkami. Pojedziesz z nami nad jezioro , tam odprężysz się i przypomnisz wszystko- uśmiechnęłam się szeroko ,a ona odwzajemniła uśmiech.Wiem ,że prędzej czy później będzie znów jak dawniej. Teraz byłam taka radosna ,że nie przejmowałam się tym czy ona mnie pamięta, cieszyłam się ,że oddycha, chodzi i po prostu żyje. W czasie drogi Amy zadawała głupie pytania typu gdzie jesteśmy ?, czy ma zwierzaki?, czy ma rodzinę?, kiedy są jej urodziny? Co to jest kaczka? itd. Kiedy w końcu dotarliśmy ,podziękowałam Louisowi i Zaprowadziłam,, nowo narodzoną,, do domku. Tam zastałam Sharon ,która oczywiście zadawała miliony pytań. Nie denerwowało mnie to ani trochę ,przynajmniej mieliśmy temat do rozmów. Oprowadziliśmy Amy po ośrodku i zapoznaliśmy z innymi. Dzień niestety skończył się szybko. Po ognisku wszyscy zasnęli. Tylko ja męczyłam się z wszystkimi myślami ,które atakowały mój umysł. Tyle się wydarzyło przez ten czas. Tak właściwie nie wiedziałam co o tym wszystkim myślec. Tyle zdarzeń przepełniało te dni. Staram się zachowywac jakby wszystko było w porządku ,ale tak naprawdę przerastało mnie to. Nie do końca jestem pewna co robic. Niedługo będę musiała opóścic to miejsce ,a ja wcale nie chcę zostawiac Sharon i Louisa. Jeśli już nigdy się nie zobaczę? Sama nie wiem....
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz