-Gdzie biegniesz?- zapytałam podążając za nią
-Muszę nakarmic mojego konia, zapomniałam o tym - powiedziała rozdrażniona
-Masz swojego konia? Tutaj? Nic nie mówiłaś- Dodałam nadal towarzysząc jej boku.
-Wiem, chcesz mi pomóc? Może potem wybierzemy się gdzieś razem?- uśmiechnęła się do mnie
-Pewnie -odwzajemniłam uśmiech i dalej szliśmy w stronę stajenki.
Scharon dosyc szybko załatwiła sprawę , oczywiście nie obeszło się bez pieszczot i tym podobnych :3. Musiałam jednak uważac zważywszy ,że jest to ogier. Pojechaliśmy jej ,,szalonym autem,, (tak go nazywa Louis) do miasta. Urządziliśmy sobie kobiece zakupy ,ale zastanawiałam się co robi Amy? Ciekawe czy jest w ośrodku czy może gdzieś wyszła. Szczerze mówiąc trochę martwiłam się o nią. Wcześniej myślałam ,że jest z moją towarzyszką. Z resztą , na pewno sobie poradzi. Muszę na chwilę przestac o niej myślec. Zakupy z Moją wsółlokatorką rozluźniły mnie. Przy okazji poznałam ja trochę lepiej. Jest Zabawna i szalona co mogłam już się wczesniej domyslic. W sumie prawie cały dzień mi przepadła na mieście. Po powrocie do ośrodka spotkałam Louisa. Sharon poszła potrenowac ze swoim koniem. Przytuliłam go na powitanie i razem usiedliśmy na hamaku.
-Jak się czujesz po tym wszystkim?- zapytał czule patrząc mi w oczy.
-Niby dobrze ,ale tak naprawdę jestem cała rozsypana- odpowiedziałam zgodnie z prawdą
-Wyobrażam sobie jak musisz się czuc- dodał
-Musze z kimś o tym porozmawiac. Poradzic się , zapytac- Louis uniósł wzrok i odparł - Może spotkasz się z Crisem, dawno się nie widzieliście- Uśmiech nie schodził mu z twarzy , najwyraźniej chciał mnie rozweselic.
-To prawda- nic więcej nie dodałam
-Ej, księżniczko rozchmurz się , chcę tu zobaczy rozpromienione oczy i twój uroczy uśmiech - Powiedział i szturchnął mnie lekko w ramię. Czułam ,że się rumienie .-Zaniemówiłaś czy co?- dodał po chwili ze śmiechem.
-Nie, po prostu nie mam ochoty mówic- mówiąc to zauważyłam ,żę na jego twarzy rysuje się przebiegły uśmieszek.
-Ach tak? Ciekawe czy będziesz miała ochotę się smiac -usłyszałam ,a Lou zaczął mnie łaskotac bezlitośnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz