Amy: Będę tęsknić
Obudziłam
się z myślą o mojej podróży, która miała się rozpocząć za niecałe pięć
godzin. Sprawdziłam jeszcze czy wszystko spakowałam i wyszłam na ostatni
spacer z psem po Paryżu. Niebo było jeszcze koloru
łososiowego a słońce ledwo co wychylało się zza horyzontu. Lucky
zaszczekał najwyraźniej nie zbyt zadowolony wczesną porą naszego
codziennego spaceru. Mimo tak wczesnej pory co poniektórzy turyści już
ustawiali się w kolejce na słynną Wierzę Eiffla.
Po drodze do domu kupiłam kilka świeżych rogalików i bagietek aby w
Londynie poczęstować nimi mojego przewodnika. Kiedy wróciłam odłożyłam zakupy i wyszłam na balkon.
- Będzie mi brakować tego widoku.- powiedziałam do siebie patrząc na krajobraz Paryża. Na balustradę wskoczył Sanbites i zamruczał cicho. Pogłaskałam go po miękkim futerku i wzięłam na ręce.
- Mówię ci, jeszcze zatęsknimy za tym miejscem.- spojrzałam na kota, i z powrotem na widoki pochłonięte pierwszymi promieniami słońca.
O godzinie 10 pożegnałam się z moim mieszkaniem i wskoczyłam do zapełnionego po brzegi auta. Lucky usadowił się wygodnie na tylnym siedzeniu a mruczek zwinął się w kłębek obok mnie.W końcu dojechaliśmy na lotnisko...weszliśmy do samolotu..... i po chwili byliśmy już w Londynie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz