Otworzyły się drzwi na salę operacyjną.
- Przykro mi nie mogą państwo wejść.- powiedziała machinalnie pielęgniarka po czym zamknęła drzwi centralnie przede mną. Łzy spłynęły po moich policzkach. Zaczęłam krzyczeć i walić pięściami o szkło. nie obchodziło mnie, że wszyscy się na mnie gapią jak na obłąkaną. Miałam to głęboko gdzieś. Chciałam tylko móc ujrzeć moją Rozalię. Poczułam jak silne ramiona obracają mnie w przeciwną stronę i przyciągają do reszty ciała, powodując brak możliwości jakiegokolwiek ruchu z mojej strony. To był Louis, gładził mnie po włosach starając się mnie uspokoić. Wyrwałam ręce z uścisku i bez opamiętania zaczęłam walić pięściami w chłopaka, krzycząc w jego koszulkę.
- Wyżyj się.- szepnął mi do ucha
Zrobiłam jak powiedział, po kilku minutach "wyżywania się" opadłam z sił i tylko cicho szlochałam w materiał. Niebieskooki cały czas nie przestawał głaskać moje włosy co powoli mnie uspakajało. Czekaliśmy dwie godziny, pełne bólu i płaczu. (tego drugiego tylko z mojej strony) Nękane wcześniej przeze mnie drzwi się otworzyły a w nich stanął lekarz ściągający rękawiczki.
- Operacja się udała,niestety pacjentka miała tak poparzoną nogę, że nie mieliśmy wyboru, musieliśmy amputować.- Do moich oczu zebrały się kolejne łzy, nie wiem czy ze szczęścia czy ze smutku i rozpaczy.

A przy okazji zapraszam do mojego bloga ze zdjęciami ;)
http://swiatzzaobiektywu.blogspot.com/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz